PARTNERZY

Portal Olsztyn.Gazeta.pl

www.beachvolleyball.pl - Siatkówka plażowa bez tajemnic

Oficjalna strona Pawła Zagumnego

TU ZAGLĄDAM

A jednak się kręci

Polka w Grecji

Space Jam
Blog > Komentarze do wpisu
Jak tu być aktywnym na tak zwanej prowincji

Wybrałem się na rodzinną uroczystość do mojego ukochanego Lidzbarka Warmińskiego. Przed południem postanowiłem jednak przebiec się nad pobliskie jezioro Wielochowskie, ulubione miejsce letniego wypoczynku jego mieszkańców. Jakiś czas temu miasto wybudowało nawet bezpieczny trakt pieszo-rowerowy, więc ludzie tym chętniej w sezonie tam zaglądali.

Nieprzypadkowo napisałem "w sezonie", bo ktoś postanowił, że zimą nad jezioro nie ma po co chodzić. Zastałem ścieżkę zasypaną po kolana (a może i trochę wyżej) białym puchem. Dla biegaczy to żaden problem, bo po prostu pobiegłem skrajem jezdni (tak samo zrobił inny człowiek, którego spotkałem po drodze). Ale szczerze wątpię, by stateczne rodziny zaryzykowały zdrowie swoje i ich pociech spacerując zaśnieżoną drogą obok zmagających się z naturą samochodów. Wiem, czepiam się, śniegu napadało tyle, że ludzie nie mają, gdzie parkować, a tu jakiś "koleś" wylewa żale, że mu chodnika nad jezioro nie odśnieżyli. Ale skoro można było przetrzeć ścieżkę do znajdującej się po drodze nad jezioro siedziby oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, to można się chyba było wysilić jeszcze odrobinę i przejechać pługiem kawałek dalej.

Warto stwarzać warunki, by ludzie zimą nie siedzieli w domu. Jest co prawda małe lodowisko w centrum, ale już Góra Krzyżowa (jeden z najstarszych ośrodków narciarskich w regionie) została sprzedana prywatnym przedsiębiorcom. A ostatni właściciel postanowił ją sprzedać i po prostu zamknął górę na kłódkę. I pomyśleć, że Lidzbark kiedyś był regionalną mekką narciarzy.

Autor foto: Tomasz Waszczuk, Agencja Gazeta

poniedziałek, 03 stycznia 2011, norbert.kaczan

Polecane wpisy